Jestem za blisko, żeby mu się śnić.

Posiadam pewną przedziwną nieumiejętność. Nie potrafię definitywnie zamknąć zaprzeszłych rozdziałów mojego życia. Palić za sobą mostów. Wszystko co dobre potrafię zniszczyć. W patologicznych relacjach trwam najdłużej. Czasem mam wrażenie, że moje szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Ale nie umiem po nie sięgnąć. Albo nie chcę. Szukam wymówek chętniej niż miłości. Czuje się obco w swojej skórze. Nie jestem gotowa na nowe początki. Nie mogę się zdecydować, czy powinnam się śmiać z siebie czy jednak nad sobą użalać. Zrób coś, żebym mogła uwierzyć, że to wszystko ma jeszcze jakiś sens.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>